Na jesienną melancholię: POTTENSTEIN
W okolicznościach tak pięknej przyrody, nie trudno o radość, choć czasem dopada mnie jesienna chandra, zwłaszcza kiedy dni się stają krótsze i słońca coraz mniej. Przychodzi wtedy taka zaduma nad upływającym czasem, niestety. Zbiega się to z okresem Wszystkich Świętych i z odwiedzaniem grobów najbliższych, tym bardziej temat kruchości życia daje się we znaki. Dlatego trzeba robić maksymalnie dużo, żeby taki nastrój odpędzać. Pobyt na łonie natury, w tak ciepłe jak np. wczoraj popołudnie, niedaleko od domu, w dodatku na ulubionej ławeczce jest po prostu BEZCENNE!!! Wyszukujemy takie momenty, takie małe nawet przyjemności, jak np. to miejsce w Pottenstein, niedaleko od naszego domu w Norymberdze, aby nie dać się jesiennym smutkom. Kiedy tylko mamy możliwość, wychodzimy więc z domu na słońce. Ciągle gdzieś jeździmy, zwłaszcza tam, gdzie jesienią jest szczególnie pięknie, a to do parków w Norymberdze, a to do lasku Faber Castell, innym r...