Tak musi wyglądać raj - Chorwacja, Plitwickie Jeziora / Kroatien, Plitvicka Jezera
O Parku Narodowym Plitwickie Jeziora napisano już chyba wszystko, a i sfotografowano też każdy najdrobniejszy szczegół tego cudu natury.
Fotografowie nawet mówią, że trudno już dzisiaj o oryginalny kadr, impresje, bo wszystko już było. Nie szkodzi, tym bardziej wiedziałam, że muszę tam być, bo skoro tylu zapaleńców z aparatem fotograficznym udaje się tam codziennie, przez cały rok, to musi to być miejsce wyjątkowej urody. Poza tym fakt, że park został wpisany na listę światowego dziedzictwa przyrody UNESCO dopełnia tylko wartości tego miejsca, którego nie można po prostu ominąć jadąc do Chorwacji.
Pocztówki, obowiązkowo muszą być, ale tylko dwie, reszta to już moje zdjęcia i moje widzenie tego raju
Pocztówki, obowiązkowo muszą być, ale tylko dwie, reszta to już moje zdjęcia i moje widzenie tego raju
Przed przyjazdem do Plitwickich Jezior byłam teoretycznie przygotowana, wydawało mi się, że nawet zbyt dobrze. Obejrzałam mnóstwo zdjęć i filmów i nawet się bałam, że nic mnie tam nie zaskoczy. Po raz kolejny jednak przekonałam się, że odbiór osobisty jest nieporównywalny z niczym innym. To jest niemożliwie piękne miejsce i za każdym zakrętem, wodospadem, skałą, czy jeziorem ( a jest tych jezior 16) otwiera się całkiem nowa sceneria, sceneria niczym z raju.
Moje zdjęcia to nie konkurs fotograficzny, a jedynie namiastka tego wrażenia, że świat jest po prostu fantastyczny, piękny i miejscami nawet nie popsuty ludzką ręką, co właśnie chciałam pokazać i przekazać moim kochanym córkom.
Jedziemy prosto z Optiji, po noclegu i śniadaniu w hotelu oraz porannym spacerze słynną promenadą Lungomare (Link do albumu z Opatiji: http://fotoreisemania.blogspot.de/2014/09/opatija-chorwackie-monte-carlo.html )
Hotel mamy tuż przy wejściu do parku, zostawiamy rzeczy, kupujemy bilety ( 180 Kuna osoba dorosła, 80 Kuna dzieci do lat 18) i schodzimy w dół, do miejsca, gdzie stateczkiem można przedostać się na drugi brzeg. Jemy porządny obiad już na terenie parku i ruszamy na wielokilometrowy szlak.
Zaczynamy od lewej strony ( na mapie), potem popłyniemy łodzią przez to duże jezioro na środku, aby w końcu dotrzeć do wysokiego na 78 metrów wodospadu (po prawej stronie mapy).
Trwa odwieczny spór, która strona jest piękniejsza widokowo. Nie wiem...nie powiem, czekam na Wasze opinie po obejrzeniu zdjęć, a ciekawa też jestem zdania tych osób, które tam były. Piszcie proszę w komentarzach
Wodospady były wszędzie, pod nogami, nad głową, z prawej, z lewej... aż huczało przyjemnie w głowie od tej orkiestry
Pierwszy etap zaliczony, czekamy na statek, właściwie łódź elektryczną i ruszamy na prawą stronę parku
TU TERAZ JESTEŚMY
Zgodnie z legendą Jeziora Plitwickie powstały po okresie długiej suszy,
kiedy zrozpaczeni mieszkańcy błagali o wodę, a ich próśb wysłuchała tajemnicza
Czarna Królowa. Niebo rozdarły błyskawice i ulewny deszcz padał tak długo, że
powstały Jeziora Plitwickie. A tu na zdjęciach najwyższy wodospad Chorwacji -
Wielki Wodospad, który ma około 78 metrów.
Idziemy na najwyższy punkt widokowy
Zmęczeni, ale zadowoleni, bardzo zadowoleni i bardzo nawet zmęczeni.
Dobrze, że hotel mamy tuż za bramą parku. Tu rano z naszego balkonu prześwituje jezioro i pomyślałam sobie, że mogłabym jeszcze raz to samo, ale na moje pytanie dostałam jasną odpowiedź, więc po śniadaniu jedziemy dalej, do Trogiru.





















Komentarze
Prześlij komentarz
Jeśli to Ci się podobało, to proszę udostępnij lub napisz kilka słów komentarza.
Dziękuję bardzo, Anna Duda