Skąpany w bursztynie - TROGIR, Chorwacja, część 2
TROGIR 6:00 rano Kiedy mąż i córki smacznie spali, ja z aparatem fotograficznym wyruszyłam na łowy. Tak, jak sobie wymarzyłam, usłyszałam własne kroki, spacerując po wyświeconych, kamiennych uliczkach i mogłam się w ich labiryncie gubić, zatracić, potem odnaleźć, by znowu się fajnie zgubić. Zapraszam na samotny spacer o świcie. Pójdziemy na starówkę, która właśnie budzi się do kolejnego, gorącego dnia, zajrzymy do portu i na promenadę, gdzie cisza i spokój - tylko ja i mewy. Prawie godzinę spędziłam nad morzem, dopiero krótko przed 7:00 dostrzegłam pierwszych ludzi idących zapewne do pracy. Ciesząc się, że ja jestem na wakacjach, chłonęłam wschód słońca i ten bursztynowy blask morza, który spróbowałam zatrzymać w kadrze. Kiedy wychodziłam z domu, sekundę po zrobieniu tego zdjęcia, zgasły latarnie na ulicach. Cóż za szwajcarska dokładność. Punktualnie o 6:00 ...