poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Riva del Garda - Jezioro Grada, Włochy - dzień pierwszy i drugi

Kiedy planowałam wypoczynek i zwiedzanie  nad Jeziorem Garda, kluczowe było dla mnie znalezienie takiej miejscowości, która sama w sobie byłaby ładna i ciekawa, ale i taka, która pozwoliłaby nam zrealizować kolejne atrakcje w okolicy dla całej naszej czwórki (czyli dwie córki nastolatki, mąż i ja).  Jezioro jest ogromne i atrakcji tam znajdziemy całe mnóstwo,  dlatego tak bezcenna jest wiedza, gdzie, po co i dla kogo odpowiednia jest dana miejscowość. Pamiętam, jak pracując w biurze podróży doradzałam klientom, gdzie najlepiej wypoczną rodziny z dziećmi, gdzie poszaleje na dyskotekach młodzież, a gdzie  aktywni turyści zaspokoją swoje sportowe marzenia. No tak, tak, ale wiadomo, że zawsze najtrudniej jest nam osobom z branży turystycznej znaleźć coś odpowiedniego dla siebie i to nie dlatego, że mamy jakieś kosmiczne wymagania, ale przytłacza nas czasami świadomość, że w tak wielu miejscach jest pięknie i że trudno być w nich wszystkich naraz. Czasem myślę, że znajomość tematu nie ułatwia wyboru i wręcz zabija spontaniczność, a ja lubię być spontaniczna i lubię niespodzianki.  Z drugiej jednak strony z powodu ograniczonego czasu na urlopie, chcę móc szybko znaleźć tzw. pewniaki, czyli miejsca, które mnie interesują turystycznie i fotograficznie.  Aby jednak pogodzić świadome planowanie (pod kątem wypoczynku , zwiedzania i fotografowania) z wyprawą po nieznane, od lat stosuję ten sam mechanizm, tzn. maksymalnie planuję miejsca warte odwiedzenia i maksymalnie dużo zbieram informacji, aby potem na miejscu nie tracić na to czasu. Mam zwykle tak zaplanowaną podróż, że przynajmniej co drugi dzień mam kompletnie zorganizowany, a reszta to już poddanie się chwili i czas na spontan i na komfort zmiany planów (jeśli oczywiście mamy taką potrzebę lub warunki pogodowe utrudniają nam podróż, czy fotografowanie konkretnych miejsc). 

W przypadku tak pięknego miejsca, jakim jest jezioro Garda  najtrudniejsze zadanie stoi na pewno przed tymi głodnymi pasjonatami podróży, dla których jedno miejsce  to za mało i chcieliby zobaczyć więcej niż tylko miejscowość, w której stoi ich hotel. Dla nich objechanie jeziora dookoła (trochę ponad 100 km) i zwiedzanie wielu perełek krajobrazowych i architektonicznych staje się jedną z głównych atrakcji.
Do takich "głodomorów" można nas z pewnością zaliczyć, a że nad Gardę mogliśmy się wybrać jedynie na 1 tydzień,  więc dokładna organizacja  plus spontaniczność musiały być dobrze przemyślane i zbalansowane. 




Riva del Garda okazała się idealna, zarówno jako miejsce wypoczynku oraz jako baza wypadowa do odkrywania reszty regionu (o tym w dalszych postach). Pięknie położona, właściwie wciśnięta pomiędzy wysokie pasma gór, sprawia wrażenie jakby Habsburgowie jeszcze wczoraj przesiadywali tu w kafejkach przy promenadzie, a jednocześnie nowoczesne udogodnienia nie przeszkadzają w rozkoszowaniu się tą  ekskluzywną, elegancką  miejscowością.

Dogodne położenie w stosunku do innych pobliskich atrakcji, było dodatkowym argumentem przemawiającym za wyborem hotelu właśnie w Riva del Garda,  bo właśnie stąd mamy kilkanaście kilometrów do dwóch kolejnych piękności: do Limone sul Garda i do Malcesine. Zaledwie 4 km stąd jest cudne Arco, a 6 km od Rivy śliczne jeziorko Tenno.

Tyle się naczytałam pozytywnych opinii na temat Rivy, że musiałam sama to wszystko posprawdzać. Nie ma w tych głosach ani jednej przesady. Tak jak znawcy piszą, że miasteczko mogłoby służyć jako wzór do naśladowania dla innych nadmorskich, czy położonych nad wodą generalnie kurortów, to naprawdę jest to niezaprzeczalny fakt. Jest tu czysto, nawet bardzo czysto, pięknie zagospodarowany teren, wszędzie kwiaty, cyprysy, drzewka pomarańczowe, cedry, oleandry, palmy, oliwki, a na wzgórzach winnice. Riva to takie połączenie fiordu norweskiego, turkusu wody rodem z południa Europy oraz klimatu i roślinności śródziemnomorskiej. Bajka, po prostu bajka, którą trudno opowiedzieć bez ryzyka powtórzeń i utartych frazesów, dlatego niech te zdjęcia choć trochę spróbują oddać ten klimat, ten zachwyt i urok poszczególnych miejsc nad Jeziorem Garda.

Ten post poświęcam właśnie Rivie.  Zdjęcia są robione zaraz po przyjeździe w pewne sierpniowe popołudnie i w dniu następnym, przeznaczonym na tzw. wypoczynek, czyli nie jeżdżenie nigdzie samochodem. Muszę przyznać, że tylko dziewczynki wypoczywały na plaży, my z aparatami przemierzyliśmy całą promenadę, jakieś 3 km i spotkaliśmy się ze znajomymi z Facebooka. 
O Rivie będzie jeszcze w następnych postach, bo kurort ten można oglądać nie tylko z pozycji promenady, czy starówki, ale także z wody i z okolicznych gór.
Chciałam zachować jednak porządek w tych relacjach i skupić się bardziej  na poszczególnych dniach naszego urlopu i na tym, co porabialiśmy i jakie zdjęcia zrobiliśmy, niż tylko na alfabetycznej relacji z różnych miejscowości.

Wszyscy, którzy tu byli, mówią, że dojeżdżając przez Torbole do Rivy,  tuż przed  ostatnią serpentyną, w miejscowości Nago, na wzgórzu jest kilka punktów widokowych i parkingi. Na jednym z nich stajemy i jest pięknie, pomimo, że nie widzimy drugiego brzegu jeziora, bo tak naprawdę nie możemy, jest zbyt daleko, 55 km stąd. Ten odcinek jeziora, to jego północna część, najbardziej górzysta. Tu szerokość jeziora wynosi około 4 km i jest najwęższa, na południu, gdzie gór jest mniej szerokość Gardy to prawie 17 km. 
A ta góra po prawej, z lotu ptaka wyglądająca jak wielki kawałek tortu, to Monte Brione. Dzieli ona tę dolinę na dwie części, tu widoczne w dole Torbole, a za nią na prawo Riva del Garda. 



 zjeżdżamy w dół...hmmm, właściwie to Ryszard zjeżdża, ja jak zwykle robię fotki,


 duuużo fotek, które potem w programie komputerowym Lightroom jednym kliknięciem łączę w panoramę

 jeszcze tylko kilka tuneli i jestesmy na dole w Rivie.




Następnego dnia mamy w planie tylko Rivę, więc zaczynamy spacer. Z hotelu do plaży mamy 100 metrów, jest wiele ścieżek, którymi można się tam dostać, my wybieramy drogę trochę dłuższą, ale za to przez piękny park.



 zderzenie z rzeczywistością, słynna plaża (jedna z wielu w Rivie) i mój wniosek: foldery kłamią, oszukują, kuszą i nęcą, a tak serio, to jest tu o wiele piękniej niż się spodziewałam. Raj i to tak blisko, tylko 550 km od naszej Norymbergi, oj będziemy tu chetnie wracać!


teraz jesteśmy mniej więcej po środku promenady...w prawo czy w lewo? wszędzie fajnie, ale idziemy najpierw do starszej części, gdzie promenada z kamiennymi balustradami, hoteliki i kafejki pamietają jeszcze czasy Austro-Węgier i Habsburgów, założycieli tego kurortu. 






mały port jachtowy i duży promowy tam dalej. Stąd można się wybrać w rejs po jeziorze. 
Promenada zdaje się nie mieć końca i co kawałek przybiera nieco inny charakter. 









Jest gorąco, jak zawsze tutaj latem. Dzisiaj mamy 33 stopnie w cieniu, ale zaczyna wiać  przyjemny wiaterek. Chwila dla nóg w pięknych ogrodach i z wielką przyjemnością wracamy do punktu wyjścia, aby tym razem pójść w lewą stronę promenady, w kierunku Torbole. 




















prawie jak nad morzem, są nawet fale. Jest około 13:00. Zaczyna wiać wiatr o nazwie Ora. Wieje zawsze o tej porze i zawsze w kierunku z południa na północ. Rano jest słabszy i w przeciwnym kierunku, potem koło południa cichnie i nagle, jak na zamówienie dla surferów i żeglarzy zaczyna wiać Ora,  można  regulować zegarki!





Na drugim krańcu Rivy, gdzie pomału kończymy nasz dzisiejszy spacer, jest kolejny port. Za nim już tylko góra Monte Brione, czyli nazywany przeze mnie torcik i zaczyna się mekka surferów Torbole. 







Jest tu wiele przyjemnych miejsc do relaksu lub aby zwyczajnie popatrzeć na piękno natury i bezkres Gardy, bo to właśnie tu stoimy po środku doliny i przed nami linia horyzontu, za którą nie widać drugiego brzegu.









Fortyfikacje w Rivie, ławeczka z widokiem na port i wracamy do hotelu.

  




Dalszy ciąg relacji z Gardy TUTAJ: W DRODZE DO MALCESINE przez TORBOLE i NAVENE

3 komentarze:

  1. Bardzo fajna relacja z waszej podrözy, az mi sie zachcialo tez tam pojechac.Swietne zdjecia jak zawsze:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miły komentarz, od następnego postu dopiero zaczną się cudeńka. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Bardzo fajna relacja z waszej podrözy, az mi sie zachcialo tez tam pojechac.Swietne zdjecia jak zawsze:-)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli to Ci się podobało, to proszę udostępnij lub napisz kilka słów komentarza.
Dziękuję bardzo, Anna Duda

Archiwum bloga

Popularne posty