poniedziałek, 28 września 2015

Diabelski trakt- Magistrala Adriatycka (Chorwacja)





Magistrala Jadrańska, zwana też Magistralą Adriatycką, Jadranką, a w języku chorwackim po prostu jadranska magistrala - to 1200 km krętej, malowniczej i niebezpiecznej drogi,  szczególnie ulubionej wśród motocyklistów, położonej nad samym brzegiem Adriatyku, albo tuż powyżej morza, wśród wysokich gór, określanej też jako diabelski lub piekielny trakt. Na terenie Chorwacji ma numer 8, a jako część europejskiej drogi E65.

Biegnie przez 4 kraje, powstała w latach 60-tych XX wieku w byłej Jugosławi. Zaczyna się tuż za Triestem, biegnie przez Słowenię, w Chorwacji jest najdłuższa, ponad 600 km, dalej  9 km w Bośni i Hercegowinie (przy Neum) i znów w Chorwacji, za Dubrownikiem przez 125 km wiedzie aż do Czarnogóry (Montenegro) do miasta Ulcinj.

Jadąc do Chorwacji, wiedzieliśmy, że kraj ten ma już sporo autostrad, ale nic nie było w stanie nas odwieść od pokusy przejechania się właśnie Jadranką, wszędzie tam, gdzie było to tylko możliwe.  
Wśród osób, które miały szczęście nią jechać, panuje istny plebiscyt na najpiękniejszy jej odcinek. Trudno z tymi opiniami dyskutować, ale na pewno warto samemu doświadczyć jej urody na własne oczy.

Nasze wakacje zaczęły się w Optiji (1 nocleg) na północy kraju, potem pojechaliśmy do Plitwickich Jezior (1 nocleg), następnie do Trogiru (1 nocleg), by w końcu wyruszyć na samo południe Chorwacji, do Dubrownika...i jeszcze dalej (wkrótce kolejne posty na temat naszej 2-tygodniowej wyprawy). 





Wyruszając z Trogiru zaraz po śniadaniu mieliśmy nadzieję dotrzeć do Dubrownika na godzinę 14-15. Pomimo istniejącej autostrady (jeszcze wtedy nie do samego Dubrownika), świadomie wybraliśmy Jadrańską Magistralę, po prostu dla wspaniałych widoków. Zaplanowana była jeszcze kąpiel w przepięknych, turkusowych wodach Breli, ale pogoda i mała pomyłka wydłużyły ten dystans. 

Przeglądajc te moje zdjęcia zrobione przez szybę samochodu, zobaczycie sami, że czasem pogoda pozornie płata figle, a niektóre pomyłki nie zawsze są złe, a nawet więcej, dostarczają nie lada emocji i mnóstwa fantastycznych wspomnień oraz ciekawych do fotografowania krajobrazów...oj było miejscami strasznie i diabolicznie... 


Pokazany tu odcinek z Trogiru do Dubrownika to trasa o długości 234 km, przedłużonej niechcący o spektakularny fragment innej drogi, ale o tym czytaj w dalszej części tego posta, pod konkretnymi zdjęciami. 

Jeszcze tylko mała uwaga: w drodze powrotnej z południa na północ Chorwacji jeszcze raz jechaliśmy tą magistralą, ale innymi jej fragmentami, zarówno tym, który nie był nam dany przez wspomnianą pomyłkę oraz drugim też pięknym z Senj przez Rijekę do Słoweni. Napiszę o tym następnym razem, a teraz już zapraszam na wycieczkę z Trogiru do Dubrownika.

  
czasem mieliśmy wrażenie, że płyniemy, a nie jedziemy samochodem, trasa praktycznie styka się z morzem Adriatyckim w wielu miejscach






















dojeżdżamy do Omis- piękna miejscowość, polecam 



Omis

Omis 
Omis


Omis


Omis


gdzieś pomiędzy Omis a Brelą na Riwerze Makarskiej 






 tu droga pięknie się wspina, jesteśmy tuż przed Makarską Riwierą.
Deszcz i nadchodzące ciężkie chmury zmieniają nasze plany co do krótkiej przerwy na słynnej plaży w Breli.


No i jest słynna Riwiera, piękne miejsce, ale turystów też sporo. W znanych miejscowościach, takich jak Makarska, Brela, Baska Voda, ciężko o wolne miejsca na plaży, czy w hotelu, ale za to widoki- C U D O W N E !!! Dla tych krajobrazów i turkusu morza w połączeniu z wysokimi białymi górami mówimy TAK, dla dłuższego wypoczynku w tłumie ludzi- zdecydowane NIE, ale i tak tu jeszcze wrócimy, na krótko rzecz jasna. 


mijamy Brelę


podziwiamy widoki, tu góry Biokovo w Makarskiej...


Robimy zakupy w centrum handlowym w Makarskiej i potem mylimy drogę, zamiast w prawo, w dół Jadranką (tą zaznaczoną na niebiesko), skręcamy lekko w lewo (szarą na mapie poniżej, droga nr 512), bo przy całym tym oczopląsie przepięknych krajobrazów, to właśnie szyld Dubowvnik skupia nasz wzrok. Jak się później okazało, owszem droga wiodła do Dubrownika, ale przez góry do autostrady, a my przecież chceliśmy naszą magistralą jechać dalej wzdłuż wybrzeża. 


Kiedy się zorientowaliśmy, byliśmy już tutaj, na górze w zaznaczonym punkcie widokowym i szczerze mówiąc nie chciało nam się wracać.
Lubimy takie miejsca postojowe wysoko w górach z przepaścią pod nogami, dlatego nie martwią nas wtedy jakieś pomyłki. Pokazuję te szczegóły i zdjęcia na wypadek, gdyby ktoś z Was też tak chciał sią trochę zagubić, aby sią potem pięknie odnaleźć.








 Granatowe chmury  dodawały grozy temu miejscu, a  spektakularne widoki w górę i  w dół ugruntowały nas w przekonaniu, że warto było pomylić drogę.




...tak więc ahoj przygodo!! jedziemy dalej, wyżej i wyżej...a Dubrownik? - no cóż, będzie musiał jeszcze trochę na nas zaczekać.



Coraz bardziej zbliżamy się do tych ciemnych chmur, z których potem kilka razy spadła na nas ściana deszczu. Patrząc na mapę, to nawet specjalnie nie nadłożyliśmy drogi, jadąc tą czerwoną trasą zamiast niebieską-magistralą. Deszcz na pewno nam wydłużył drogę, ale te same warunki mielibyśmy na dole, na "ósemce". Oglądaliśmy potem w Dubrowniku wiadomości, gdzie mówili, że nad całym tym obszarem Chorwacji i Bośni  przeszedł tego dnia potężny niż. Na szczęście nic się nie stało, a taka pogoda to też atrakcja, przynajmniej z fotograficznego punktu widzenia. 


Na mapie zaznaczyłam między innymi Trpanj i Ploce, to tą przeprawą promową będziemy później wracać z Orebic (po Dubrowniku) i wtedy na pewno zaliczymy Jadrankę na odcinku Ploce- Makarska, bo tam zlokalizowane są miejscowości ulubione wśród moich klientów (kiedy sprzedawałam oferty m.in. TUI), takie jak: Gradac, Igrane, czy Tucepi. Poza tym słyszałam, że ten fragment magistrali jest bardzo ładny, kręty i górzysty- czyli coś dla nas. 



Dopiero w Ploce wróciliśmy na naszą Jadrańską Magistalę, a stamtąd przez  Neum (nadmorski kawałek Bośni i Hercegowiny) do Dubrownika.
Tuż za Ploce zaczynają się  rozległe rozlewiska rzeki Naretwy.

Jak czytamy w Wikipedii: " Neretwa (Neretva) – rzeka w Bośni i Hercegowinie oraz w Chorwacji, uchodząca do Adriatyku deltą o powierzchni około 120 km². Największa i najdłuższa rzeka po wschodniej stronie basenu Adriatyku. Długość: 225 km, w tym 203 km w Bośni i Hercegowinie, 22 km w Chorwacji".

 Nad rzeką tą leży słynny bośniacki Mostar i piękny kamienny most.
Zdjęcie poniżej i tekst pochodzi z Wikipedii
"Stary Most (bośn. Stari Most) – kamienny most przewieszony nad rzeką Neretwą w mieście Mostar w Bośni i Hercegowinie, wpisany na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO.
Most został zbudowany za czasów osmańskich, w drugiej połowie XVI wieku. Przez wieki był symbolem pojednania Wschodu z Zachodem - zarówno chrześcijaństwa z islamem, jak i katolickich Chorwatów z prawosławnymi Serbami. Symbol ten celowo zniszczyła chorwacka armia podczas wojny bośniackiej 9 listopada 1993 roku. Zaraz po wojnie, w 1995 roku, przy wsparciu UNESCO i Banku Światowego, podjęto odbudowę mostu. Oficjalne otwarcie miało miejsce w 2004 roku.
Zgodnie z tradycją młodzieńcy skaczą z niego do rzeki dla udowodnienia swojej męskości".



na zdjęciach poniżej rozlewiska delty Naretwy







poniżej most na rzece Naretva koło Rogotina






Zbliżamy się do Bośni i Hercegowiny

bośniackie Neum przywitało nas deszczem, więc zdjęć mam niewiele.


Neum- spore miasto na wąskim pasie wybrzeża Bośni i Hercegowiny, leży mniej więcej w połowie
drogi między Makarską a Dubrownikiem. Jedziemy już teraz prosto, bez zatrzymywania się, cały czas  trasą nr 8, czyli jadrańską magistralą, aż do samego Dubrownika, gdzie mamy  zarezerwowany nocleg.   



Neum



Po drodze mijamy z prawej strony zielony półwysep Peljesac, gdzie po zwiedzeniu Dubrownika będziemy wypoczywać przez 6 dni w miejscowości Orebic.
Teraz w tych czarnych chmurach wydaje się groźny i złowieszczy, ale tak naprawdę jest uosobieniem spokoju, wręcz sielanki.



Przepiękny odcinek na wyskości miejscowości Ston (półw. Peljesac)



Gdyby nie ta „zła” pogoda, nie mielibyśmy tak pięknych widoków. Granat nieba i turkus wody utworzyły cudowny zestaw, aż żal by było tego nie uwiecznić, więc pstrykałam fotki  przez szybę najlepiej jak tylko umiałam.



Cały czas jedziemy obok półwyspu Pejlesac, gdzie w widocznych tu  wodach zatoki, o wyjątkowej turkusowej barwie, tuż przy magistrali, mijamy  ogromną hodowlę ostryg, z których ten rejon słynie.




Miejscowość Ston poza ostrygami ma jeszcze jedną wielką, a właściwie długą atrakcję- mur obronny, wybudowany na wzgórzu,wyglądający prawie jak mur chiński. Przez Ston będziemy jutro przejeżdzć, w drodze do Orebic, dzisiaj tylko podziwiamy z przeciwległego brzegu.



Mijamy małe wysepki: Sipan, Jakljan, Olipa




Już prawie dojeżdżamy do Dubrownika, jeszcze tylko dwie urocze zatoki, tutaj na zdjęciu niżej: Slano



a tu poniżej druga piękna zatoka - przy miejscowości Zaton i  hotel Radisson Blue Resort.  W oddali widać już wzgórza Dubrownika





Most dr. Franja Tuđmana przy wjeździe do Durownika i ostatnia kropla deszczu widoczna tu na szybie samochodu, faktycznie wypogodziło się i ciężkie chmury zniknęły. Mamy szczęście, oj będziemy szaleć z aparatami i maksymalnie chłonąć to miasto.


Mieszkamy w dzielnicy Lapad, kilka przystanków autobusem od starówki, ale o tym i o całym Dubrowniku w następnym artykule...



...tymczasem szczęśliwi, że tu dotarliśmy, pozdrawiamy serdecznie wszystkich czytelników tego bloga z cudownego starego portu w Dubrowniku.
C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli to Ci się podobało, to proszę udostępnij lub napisz kilka słów komentarza.
Dziękuję bardzo, Anna Duda

Archiwum bloga

Popularne posty