środa, 6 maja 2015

Dolna Bawaria aktywnie i leniwie

czyli "Piknik pod białą skałą" urodzinowy prezent 




Kiedy byliśmy tu we dwoje, w maju 2014, obiecaliśmy sobie, że przywieziemy tu nasze dzieci (właściwie to już nastolatki). 
I choć trudno je ostatnio wyciągnąć z domu, to prezentu urodzinowego dla mamusi się nie odmawia.
Moim największym marzeniem, zdmuchując świeczkę na torcie, był właśnie wspólny rodzinny wypad. 


Było to w czerwcu 2014, ale dopiero teraz postanowiłam zrelacjonować  tę wycieczkę. Zdopingował mnie napisany przeze mnie  artykuł  do gazety polonijnej "Moje Miasto", w którym opisuję ten właśnie zakątek Bawarii.


link do wydania nr 48 , moj artykuł jest na stronie 28
"MOJE MIASTO"- maj/czerwiec 2015

Serdecznie zapraszam na sporą dawkę zdjęć przeplatanymi tekstem z powyższego artykułu. Myślę, że dopiero taka wersja zobrazuje choć trochę urodę tych miejsc, które tak bardzo nas urzekły.


Około 100 km od Norymbergi i tyle samo z Monachium, na rozwidleniu dwóch rzek: Dunaju i Altmühl, leży piękna, bawarska kraina, która bez wątpienia zaspokoi gusta wielbicieli zarówno pięknych widoków, jak i historii, czy aktywnego wypoczynku. Jej niewiątpliwie największą atrakcją jest Przełom Dunaju (Donaudurchbruch),
ale w bliskim sąsiedztwie znajdziemy też kilka innych, fantastycznych miejsc, których po prostu nie można ominąć. 


zdjęcie z  folderu turystycznego, na dole klasztor w Weltenburgu i słynny przełom Dunaju


Nasza trasa to: Essing-Kelheim-Przełom Dunaju-Weltenburg - i powrót do Kelheim. 

Odległości pomiędzy poszczególnymi miejscowościami są niewielkie, zaledwie kilka kilometrów, dlatego można to wszystko zobaczyć nawet w ciągu jednego dnia i to na wiele sposobów: pieszo, rowerem, statkiem i samochodem. My wybraliśmy wariant „leniwie-piękny“, czyli połączenie samochodu i statku wycieczkowego z małą domieszką własnych nóg.



Zaczęliśmy od Essing, miasteczka nad rzeką Altmühl o niespotykanym uroku, z najdłuższym drewnianym mostem w Europie (193 m), fantazyjnie powyginanym, nazywanym przez mieszkańców Tatzelwurm, czyli robakiem z pazurami.




















Zachwyciła nas też Brama Targowa ze starym mostem  oraz  Zamek Randeck  z XI wieku, zbudowany na majestatycznych białych skałach. 











widok na  mostek z zamku na szczycie tych pięknych białych skał












Na Zamek Randeck prowadzi normalna droga, pojechalićmy więc na samą górę naszym autem. Spodziewałam się samych ruin, a tu miła niespodzianka, coś jednak pozostało i nawet miła pani przewodniczka (mieszkająca obok) opowiedziała nam historię zamku. 
























Jeszcze kilka zdjęć z miasteczka i za chwilę opuszczamy tę idyllę, mając nadzieję, że nie na zawsze.





A tu poniżej fajny zwyczaj obwieszczania narodzin dziecka



Z Essing jedziemy do oddalonego o 7 km miasteczka Kelheim.  Spośród wielu tutajszych atrakcji, wybieramy dwie: 



Pierwsza, to ogromna rotunda, górująca nad miastem, tzw. Hala Wyzwolenia (Befreiungshalle), dostojna z zewnątrz, 
z bogatym marmurowym wnętrzem oraz z tarasami widokowymi, skąd podziwiać można piękną okolicę (z góry widać dwie rzeki i malownicze wzgórza, o czym pisałam i pokazałam na zdjęciach  też tutaj:

"Majówka nad pięknym modrym Dunajem" )

















Na wzgórzu Michelsberg, na którym wznosi się Hala znajduje się punkt widokowy, kawiarnia i stoły do pikników. Można tutaj dostać się samochodem lub ciuchcią turystyczną


w dole rzeka Dunaj 


Druga atrakcja to rejs ładnym wycieczkowym statkiem do  Weltenburga. Rejsy odbywają się co 30 minut w godzinach 9-18. Dystans w jedną stronę to zaledwie 6,5 km, niewiele, ale w scenerii przypominającej Przełom Dunajca, taki rejs to prawdziwa uczta dla koneserów dziewiczej przyrody. W ciągu 45 minut, w przyjemnie ślimaczym tempie można  zdążyć nacieszyć oczy, porobić zdjęcia oraz wypić piwo z najstarszego na świecie browaru, właśnie stąd , z opactwa w Weltenburgu. 








Kiedy w końcu docieramy z naszym piknikowym koszem na plażę w Weltenburgu, mamy wrażenie, że jesteśmy w raju. 







Kryształowa woda w Dunaju, malownicze, kamieniste plaże tuż pod skałami, szlaki turystyczne z zapierającymi dech w piersiach widokami, dodatkowo wizyta w najstarszym klasztorze w Bawarii z pięknym barokowym kościółkiem, to wszystko sprawia, że nasz piknik pod białą (nie jedną zresztą) skałą uważamy za bardzo udany. 






































Jak już wcześniej wspomniałam, wybraliśmy wariant “leniwy“, więc wróciliśmy do Kelheim podobnym statkiem.  









Podczas tego naszego wypadu spełniło się kilka naszych marzeń, w tym jedno mojej córki, kąpiel w Dunaju - w ubraniu, ale do tego nikogo nie namawiam, za to do całej reszty bardzo gorąco i serdecznie.


P.S. mam pomysł na następne moje urodziny... już w czerwcu. Obiecuję relację, jak tylko nic nam nie pokrzyżuje planów. 






Powiązany artykuł:  "Majówka nad pięknym modrym Dunajem"  
czyli przełom Dunaju- rejs statkiem, wizyta w Kelheim i w Weltenburgu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli to Ci się podobało, to proszę udostępnij lub napisz kilka słów komentarza.
Dziękuję bardzo, Anna Duda

Archiwum bloga

Popularne posty