czwartek, 25 września 2014

Mieszkać w sercu miasta - TROGIR, Chorwacja, część 1

Jadąc z Plitwickich Jezior na samo południe Chorwacji, aż do Dubrownika, zatrzymaliśmy się w Trogirze. Nie chcieliśmy takiego dystansu (ponad 500 km) pokonywać non stop. Poza tym,  naszym celem było zwiedzić jak najwięcej po drodze, nie męcząc się przy tym za bardzo. Trogir idealnie do tego planu pasował. 
Trasę 245 km (tę niebieską na mapie) pokonaliśmy szybko, łatwo i przyjemnie.














Już widać Trogir





Mieliśmy czas od popołudnia do rana następnego dnia, czyli w sam raz, aby tak śliczną i niewielką starówkę przemierzyć wzdłuż i wszerz.














Planowanie naszej wyprawy do Chorwacji, o czym piszę TUTAJ: "Mój przepis na Chorwację",

w kontekście Trogiru wyglądało tak:


"... będziemy mieszkać w samym sercu miasta, na zabytkowej starówce, położonej na wyspie,  do słynnej promenady wysadzanej grubymi palmami mamy 200 metrów, będzie więc gdzie spacerować przy zachodzie słońca. 
Lubię mieszkać na starówkach, kiedy jest mało czasu na zwiedzanie, tak jak w naszym przypadku, po jednym dniu w Trogirze, Zadarze i w Dubrowniku. 
Pewnie będą upały, więc takie mieszkanie jest idealne, można nawet chwilę odpocząć, wziąć prysznic i iść dalej, a rano, kiedy jeszcze ulice są  puste, posłuchać własnych kroków na wyświeconych, kamiennych uliczkach..."


Udało się wszystko, a nawet jeszcze więcej. 

Miasto nas oczarowało, nawet dziewczynki informowały swoich znajomych na Instagramie, że chcą tu zostać na zawsze. 







W samym środku tego czerwonego cudeńka, przy jednej z  wąskich uliczek, w zabytkowym, odrestaurowanym domu z kamienia mieściło się nasze dwu-poziomowe mieszkanie z zacisznym tarasem. Miało ono wszystko, co potrzebne, aby komfortowo pomieszkać (szkoda, że tak krótko), ale też przede wszystkim poczuć tę cudowną atmosferę starego, średniowiecznego miasta, wpisanego na listę  UNESCO. 












 Nasz apartament był na pierwszym i drugim piętrze tego domu.  Na końcu tego artykułu zamieściłam kilka zdjęć z jego wnętrza.

 A teraz zapraszam już na spacer, pójdziemy na starówkę i na nadmorską promenadę i będziemy tam aż do zachodu słońca.







TROGIR to w wielkim skrócie: cudowna katedra, zabytkowe kamienice, pałace, mieszanka stylów z dominującym weneckim charakterem, wąskie uliczki wykładane kamiennymi kaflami, promenada, palmy, luksusowe jachty oraz świetne restauracje. 

Wszystko to nabierało specyficznego charakteru w zależności od pory dnia. W świetle zachodzącego słońca miasto piękniało jeszcze bardziej, wszędzie wrzało od tłumu turystów i przygrywającej zewsząd muzyki. 
O godzinie 6 rano natomiast, całe miasto było moje i tylko moje, ale o tym, co mnie tam spotkało, albo raczej nie spotkało o świcie w Trogirze - w następnym artykule
 Kliknij tutaj: Skąpany w bursztynie - TROGIR, Chorwacja, część 2




























Interesujący widok z okna naszej sypialni, prawda? Uliczki są tak wąskie, że ściana kościoła jest na wyciągnięcie ręki


Obiecałam sobie, że rano wcześnie wstanę na sesję zdjęciową, aby zobaczyć to miasto bez turystów. Udało się, o czym donoszę w tym oto artykule: http://fotoreisemania.blogspot.de/2014/09/skapany-w-bursztynie-trogir-chorwacja.html 

A tu poniżej obiecane zdjęcia z naszego apartamentu

 klatka schodowa

na górze był pokój dzienny z aneksem kuchennym, WC oraz tarasem






























Na dole była łazienka oraz  3 sypialnie, jedna małżeńska i dwie z pojedynczymi łóżkami, idealne dla dzieci.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli to Ci się podobało, to proszę udostępnij lub napisz kilka słów komentarza.
Dziękuję bardzo, Anna Duda

Archiwum bloga

Popularne posty