sobota, 16 sierpnia 2014

Wizyta w niemieckim biurze podróży


Ten artykuł powstał przy okazji przygotowywania naszej rodzinnej wyprawy do Chorwacji, o czym piszę tutaj na moim blogu: "MÓJ PRZEPIS NA CHORWACJĘ"




 Wizyta w niemieckim biurze podróży.
To fajne uczucie być z drugiej strony biurka. Wreszcie to ja mogę sobie przebierać, wybierać, a jest naprawdę w czym, wierzcie mi.
Wielu z tych organizatorów /katalogów jest mi bardzo dobrze znanych, również w wersji niemieckojęzycznej. Już w 1995 roku pracowałam w TUI Deutschland i Neckermann Reisen na  niemieckich systemach rezerwacyjnych.

Nie było wtedy w Polsce polskojęzycznych katalogów i wylotów z polskich lotnisk znanych już dzisiaj Tui Poland czy Neckermann Polska. Klienci mieli do dyspozycji np. Orbis,  Sports Tourist, potem wielu bankrutów i teraz dopiero sytuacja nieco się ustabilizowała po serii masowych upadłości tego sektora.  
Od 19 lat Polacy znają i ufają niemieckim organizatorom. 
Powodów nie muszę chyba nikomu tłumaczyć. Wiadomo, większy może więcej, koncerny turystyczne  istniejące na rynku od połowy XX wieku mogą więcej, a to więcej oznacza nie tylko bogactwo oferty, flotę powietrzną, morską czy własne hotele na wyłączność, ale co najważniejsze i co dzisiaj już widać gołym okiem, lepsze ceny.  Tym osobom, dla których  bariera językowa nie istnieje (angielski lub niemiecki), zawsze chętnie oferowałam  wakacje z wylotem z niemieckich lotnisk czy dojazd własny do europejskich, najpiękniejszych zakątków. Zresztą, co tu dużo mówić, niektórych ofert po prostu nie ma w polskich biurach, a jeśli nawet powtarzają się te same hotele, to w Niemczech są one tańsze.
Nawet Tui Poland z wylotem z Warszawy jest droższe od swojego brata z Niemiec, czyli TUI Deutschland  z wylotem z Berlina.
Przykładów można mnożyć, przejrzałam   ostatnio propozycje  czołowych biur polskich  i niemieckich, porównałam i




wniosek jest niestety niesprawiedliwy dla Polaków. Nie dość, że zarabiamy mniej, to jeszcze na wakacje musimy więcej wydać niż nasi sąsiedzi z Niemiec. Wiem, wiem, należy wspierać polską gospodarkę, ale kto nie zastanowi się chwilę, kiedy w grę wchodzi duża oszczędność i przede wszystkim bezpieczeństwo transakcji, pobytu na miejscu, czy wreszcie powrotu z wakacji ! Sami wiemy, jak to czasem wygląda z polskimi organizatorami. Mam względne zaufanie niestety tylko do niektórych z nich.
Na szczęście my sami możemy decydować z którymi organizatorami, polskimi, czy niemieckimi chcemy wyjeżdżać na  nasze wakacje. Jesteśmy Europejczykami, więc cały świat stoi przed  nami otworem!

Rezerwując niektóre hotele w Chorwacji u  niemieckich organizatorów, przekonałam się, że  nawet w popularnym Booking.com nie zawsze jest taniej. W Booking.com trzeba  podawać do rezerwacji kartę kredytową, czego nigdy nie robię przez internet, dlatego w moim przypadku tylko niektóre apartamenty/ mieszkania wakacyjne wchodzą w grę, te z adnotacją: "Rezerwacja możliwa bez karty kredytowej". Jest ich jednak jak na lekarstwo. W biurze agencyjnym można zapłacić przelewem lub jeśli ktoś woli, na miejscu gotówką lub kartą. Poza tym dobry doradca potrafi porównać oferty różnych  organizatorów i wybrać dla nas tę najlepszą.

Nie znaczy to wszystko, że w Polsce nie mamy dobrych produktów turystycznych, czy rzetelnych biur, oczywiście, że mamy. Jest ich co prawda niewiele, ale zawsze można coś wybrać, zwłaszcza jeśli ktoś preferuje wyloty z lokalnych lotnisk (niedaleko miejsca zamieszkania) to decyzja, żeby wybrać polskiego organizatora  jest wtedy oczywista. Korzystam i korzystałam zarówno z polskich, jak i z niemieckich biur.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli to Ci się podobało, to proszę udostępnij lub napisz kilka słów komentarza.
Dziękuję bardzo, Anna Duda

Archiwum bloga

Popularne posty