sobota, 19 lipca 2014

Mój przepis na Chorwację

To będzie Chorwacja przyrządzona na ciepło, a nawet na gorąco ( bo w sierpniu), według mojej własnej receptury.
Danie to ma zaspokoić przede wszystkim gusta mojej rodziny (2+2) i zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim taki model wakacji może odpowiadać, ale jeśli ktoś z Was ma ochotę to samo "ugotować" i co najważniejsze - później skonsumować, to zapraszam serdecznie do kolejnych odcinków naszej Chorwacji.

W poszczególnych częściach tego artykułu będę się z Wami dzielić wszystkim, co jest związane z planowaniem takiej podróży, od wyboru trasy przejazdu, przez atrakcje i noclegi w różnych częściach Chorwacji, aż po wypoczynek w jakiejś idylli, pomiędzy pomarańczowym  drzewkiem a palmą.
A na koniec, kiedy już będziemy z powrotem w domu, we wrześniu, opowiem Wam i pokażę, jak naprawdę było.

A teraz do pracy, bo dobry plan to połowa sukcesu.




Dla mnie mapa to podstawa, ale taka normalna, duża, papierowa. Mapy w Google  są również potrzebne, ale planowanie lubię właśnie tak zaczynać:  z pinezkami i tablicą korkową.

Pierwszy etap (czyli ustalenie długości pobytu i miejsc wartych obejrzenia) jest bardzo ważny, bo to będzie rama, konstrukcja naszej wyprawy.  Chorwacja jest piękna i zróżnicowana, tyle tu wspaniałych miejsc, dlatego  wiem, że nie będzie lekko dokonywać tylu wyborów.

Planujemy 12 dni.





W tak krótkim czasie spróbujemy trochę pozwiedzać i trochę wypocząć. Musimy sami sobie odpowiedzieć na pytanie,
co chcemy robić, jak intensywnie wykorzystać ten czas, żeby nie było ani nudno, ani ekstremalnie aktywnie. Lubimy zarówno błogie lenistwo (byle nie za długo ), jak i zwiedzanie ciekawych miast, czy obcowanie z piękną przyrodą.

Jeśli zwiedzanie- to jedynie rekreacyjnie, bez męczenia dzieci i nas w upale, który pewnie będzie w tym czasie. Mam kilka pomysłów, ale o tym za chwilę.

Jeśli wypoczynek- to na 100% : w bardzo dobrym hotelu z pakietem all inclusive, bezpośrednio przy plaży, w spokojnym, pięknym miejscu, gdzie góry stykają się z morzem, no i fajnie by było mieć pokój z widokiem na morze.

Nie jestem podróżniczką z plecakiem, śpiworem, czy namiotem. 

                                LUBIĘ...
                                                           NIE LUBIĘ...

Nie lubię niespodzianek przy zakwaterowaniu, braku łazienki oraz zbędnego ryzyka, ale mogę wejść w nie jedną dziurę, czy na szczyt, dla samego choćby delektowania się pięknymi widokami, które potem uwieczniam na zdjęciach. Lubię domową wygodę, urozmaicenie i przyjemne zmęczenie, czasem odrobinę luksusu, starą i nową architekturę, morze i góry (najlepiej jedno i drugie obok siebie). 
Nasze córki już są nastolatkami, więc nie wiadomo, jak długo będą jeszcze chciały z nami podróżować, dlatego ten wyjazd do Chorwacji ma być taką mieszanką różnych, ale przyjemnych wrażeń. Sam hotel, plaża, czy tylko objazdówka mogłyby je znudzić, a przy takim programie, jaki planuję, jest szansa, że każdy znajdzie coś fajnego dla siebie.


Jeśli już wiemy, czego chcemy, potrzebujemy teraz  wiedzy o tych miejscach,  do których jedziemy.
Prospekty, katalogi, mapy, przewodniki, internet, wszystko to będzie mi teraz potrzebne.
Najfajniejsze w podróżach jest właśnie to, że zawsze jest coś nowego do odkrycia.





W związku z tym, że od 2 lat mieszkam w Norymberdze, to  czytanie przewodników w języku niemieckim będzie dla mnie połączeniem przyjemnego z pożytecznym

na zdjęciu powyżej - piękny Dubrovnik



Wiem, że wszystkiego nie zobaczymy. Nie jest to możliwe nawet podczas 2 -miesięcznych wakacji, a co dopiero 2-tygodniowych. Przemierzając ten piękny kraj z północy na południe i z powrotem, przekonam się, które miejsca warto dokładniej zwiedzić następnym razem, albo na przykład, na którą z wysp wybrać się kiedyś na romantyczny urlop we dwoje.

Mam już wybrane główne miejsca, które teraz, podczas urlopu z dziećmi musimy koniecznie zobaczyć i tego się będę trzymać.
A oto one:
Zatoka Kvarner z Opatiją i wyspą Krk, Plitwickie Jeziora, Trogir, Zadar, Riwiera Makarska, Góry Biokovo, Dubrownik, Półwysep Peljesac, Korcula.

Atrakcje do zwiedzania to jedno, a miejsca na noclegi w ich pobliżu to drugie. Dlatego równolegle sprawdzam:  możliwości zakwaterowania (w hotelach, pensjonatach, apartamentach-mieszkaniach wakacyjnych, czy całych domach do wynajęcia),
ale także odległości  pomiędzy poszczególnymi miejscami - później pokażę konkretne mapki

Chodzi nam przecież o to, aby nie spędzać w samochodzie całych dni, aby w trakcie naszej części objazdowej nie przekraczać 200-300 km dziennie.
Najpierw sprawdzam to sama w internecie na znanych portalach hotelowych,  na stronach internetowych różnych organizatorów, ale również wybieram się do kilku biur podróży.
Inspiracji nigdy zbyt wiele. Uważam, że sam internet nie wystarcza, warto również przejrzeć katalogi.




























Co nam oferują niemieckie biura? 

Gdzie dokładnie będziemy mieszkać i dlaczego właśnie tam?  

Gdzie i przez jakie biura/portale  rezerwuję noclegi? 

Dlaczego BOOKING.COM nie zawsze jest najtańszym i najlepszym rozwiązaniem? 

Czy warto omijać Słowenię? 

i


Kim jest ta urocza Pani i dlaczego będę z nią już zawsze rozmawiać o podróżach?

o tym i o innych sprawach dotyczących tej chorwackiej układanki - czytaj w dalszej części tego artykułu 











Wizyta w niemieckim biurze podróży

o tym, czy warto kupować u niemieckich organizatorów oraz jak to się ma ( również cenowo)  do polskich biur podróży  CZYTAJ  TUTAJ:
 http://fotoreisemania.blogspot.de/2014/08/wizyta-w-niemieckim-biurze-podrozy.html


Wracając do tematu Chorwacji, obiecuję już teraz same konkrety, czyli CO, GDZIE, KTÓRĘDY i DLACZEGO WŁAŚNIE TAM

Do Chorwacji nie prowadzą niestety wszystkie drogi, tak jak do Rzymu, przynajmniej od nas z Norymbergi.
Rozważamy dwie opcje, pierwsza to non stop do Opatiji na półwyspie Istria a druga: do Plitwickich Jezior, trochę dalej i wtedy z jakimś noclegiem po drodze.





























Zdjęcia tu prezentowane pochodzą z moich przewodników i czasopism turystycznych. Mam nadzieję , że na miejscu poszalejemy sobie z aparatem.







Żeby chodzić cały dzień po Narodowym Parku Krajobrazowym Plitwickich Jezior, a tyle trzeba, żeby zobaczyć chociaż większą jego część, trzeba  być wypoczętym, a 9 godzin w samochodzie (jeśli nie będzie korków), to za dużo (jedziemy przecież z dziećmi).
Rezerwujemy więc hotel tuż przy wejściu do Parku Narodowego.
Trzeba teraz dobrze to przemyśleć, czy najpierw śpimy w hotelu w Plitwicach, a następnego dnia rano idziemy do Parku na cały dzień i potem niestety po tak intensywnym dniu jedziemy wieczorem dalej, czy inaczej?

Zrobimy jednak inaczej!



Będziemy spać i przed i po Parku Narodowym, ale nie w tym samym miejscu. 
Zapada decyzja, najpierw jedziemy do Opatiji, tam śpimy w hotelu. Po śniadaniu wyruszamy do  Plitwickich Jezior , a to już niedaleko 180 km i 2,5 godziny jazdy samochodem. Zajedziemy tam na 11:00 i do 20:00 do zamknięcia parku będziemy tropić ślady Winnetou ( to tu kręcono większość plenerowych scen tego kultowego serialu).




a dlaczego Opatija? 
miedzy innymi dlatego, co czytamy na stronie WP:
Chorwacja - Rovinj i Opatija najciekawszymi miejscami 2013 roku. 
Złote jabłka rozdane!
Dwa chorwackie miasta – Rovinj i Opatija – otrzymały w tym roku Złote Jabłka, najwyższe wyróżnienie przyznawane przez Światową Federację Dziennikarzy Turystycznych (FIJET). Pierwszy raz tytułem najlepszego kierunku zdecydowano się nagrodzić dwa miejsca w jednym kraju. Rovinj i Opatija nie są pierwszymi miastami Chorwacji wyróżnionymi przez prestiżową organizację, która została założona w 1954 roku w Paryżu. Wcześniej wyróżnienie otrzymał Dubrownik (1996 rok), Split (2002 rok) i Vukovar (2011). Złote Jabłka, które nazywa się turystycznymi Oscarami, FIJET stworzył w 1970 roku, a przyznaje ją za zachowanie i rozwój dziedzictwa kulturalno-historycznego na rzecz turystyki.


a poza tym, 
jak czytamy na Wikipedii to wspaniałe uzdrowisko letnie i zimowe nad morzem Adriatyckim, jedno z największych w Chorwacji. Osłonięte od wiatrów północnych, położone nad Zatoką Kvarnerską, średnia temperatura roczna 14°. Miejscowość od XIX wieku słynna z pięknej roślinności śródziemnomorskiej i wspaniałej plaży.
Już w końcu XVIII w. znane uzdrowisko, w wieku XIX i na początku XX wieku stolica „austriackiej Riwiery", najbardziej znany i modny kurort Austro-Węgier; w 1910 6,6 tys. mieszkańców. Od 1918 do 1945 należała do Włoch, później w Jugosławii.


Tak więc, najpierw hotel w Opatiji a potem Plitwickie Jeziora, potem nocleg w hotelu oddalonym od bramy parku o 250 metrów



  i następnego dnia po śniadaniu jedziemy do Trogiru





 Program tak zaplanowałam, żeby atrakcje były urozmaicone, aby np. po całym dniu na łonie natury, pospacerować po zabytkowych starówkach najpiękniejszych chorwackich miast. Potem znowu dla odmiany jakaś plaża czy góry i znów twierdze, kręte uliczki itd. W końcu, przyjemnie umęczeni po tej 4 dniowej części objazdowej, złożymy nasze ciała na leżakach i będziemy chłonąć spokój tego miejsca, które wybrałam na 6 dniowy wypoczynek. Ale po kolei.

Do Trogiru mamy 228 km, czyli jakieś 3 godziny jazdy.  Planujemy dotrzeć na miejsce około 13:00 

Będziemy mieszkać w samym sercu miasta, na zabytkowej starówce, położonej na cyplu,  do słynnej promenady wysadzanej grubymi palmami mamy 200 metrów, będzie więc gdzie spacerować przy zachodzie słońca. 
Lubię mieszkać na starówkach, kiedy jest mało czasu na zwiedzanie, tak jak w naszym przypadku, po jednym dniu w Trogirze, Zadarze i w Dubrowniku. 

Pewnie będą upały, więc takie mieszkanie jest idealne, można nawet chwilę odpocząć, wziąć prysznic i iść dalej, a rano, kiedy jeszcze ulice są  puste, posłuchać własnych kroków na wyświeconych, kamiennych uliczkach.

Po śniadaniu w apartamencie jedziemy na jedną z piękniejszych plaż w Chorwacji: 
BRELA

dystans 72 km pokonamy nadmorską trasą w 1,5 godziny. Po drodze miniemy Omis


 i już będziemy na słynnej Riwierze Makarskiej. Nie chciałam, żeby nasz hotel na wypoczynek był na Makarskiej, bo w sezonie trudno tam znaleźć miejsce na plaży, ale góry Biokowo w zestawieniu z Adriatykiem to widok wart naszej wizyty. Oj będą zdjęcia!







BRELA - tu będziemy się kąpać ( wcześnie rano, przed tłumami turystów) , a potem już kierunek  DUBROWNIK, z Makarskiej to 155 km, więc 2,5 godziny Jadrańską Magistralą powinno wystarczyć.


Droga będzie się pięknie wiła wśród takich widoków







Dubrownika chyba nie trzeba nikomu reklamować






Po noclegu i zwiedzaniu Dubrownika z dołu i z góry ( kolejka linowa nad miastem - to nasz obowiązek podróżnika)

pojedziemy na półwysep Peljesac, do naszej miejscowości wypoczynkowej Orebic. Dystans 112 km.







 Może skoczymy na Korculę, w końcu to tylko kilka kilometrów (15 minut w jedną stronę), łodzie kursują kilkanaście razy na dobę i to nawet bezpośrednio z przystani przy naszym hotelu. Koszt to  niecałe 2 euro od osoby.


a to nasza idylla - Orebic i nasz hotel Grand Orebic




Po 6 dniach wypoczynku wracamy do domu, ale nie tak od razu.

Jeszcze dwa noclegi w Chorwacji, bo ciągle nam mało, a poza tym nie chcemy całej tej trasy pokonać non stop

Najpierw jedziemy do Zadaru- 294 km 
Tam śpimy oczywiście na Starówce, bo najpiękniej i najwygodniej.



Po zwiedzaniu miasta, noclegu i śniadaniu jedziemy do Crikvenicy - 191 km, brzegiem morza. 
Jest tam 2 km piaszczysta plaża- rzadkość w Chorwacji. 
Plażujemy się, śpimy, jemy śniadanko i jedziemy na wyspę Krk - przez wspaniały most do jeszcze bardziej wspaniałego wnętrza wyspy




Na Krk-u zostaniemy do późnego popołudnia i przez Rijekę wrócimy do Norymbergi. 



... a co do Słowenii, bo jeszcze o tym zapomniałam dodać, to myślę, że nie warto jechać bocznymi drogami, żeby zaoszczędzić 30 euro za opłaty autostradowe. Widoków w Chorwacji nam nie zabraknie, a czas i wygoda też musi mieć swoją cenę. Jeśli już chcę  zaoszczędzić to mogę nie iść raz do fryzjera.




GOTOWE już są z tej wycieczki te oto miejsca- opisane i sfotografowane: 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli to Ci się podobało, to proszę udostępnij lub napisz kilka słów komentarza.
Dziękuję bardzo, Anna Duda

Archiwum bloga

Popularne posty