poniedziałek, 9 grudnia 2013

POCZTÓWKI Z RODOS i SYMI- Grecja/ Postkarten aus Rhodos und Symi- Griechenland

Często pytano mnie w biurze podróży, która grecka wyspa jest najlepsza na wypoczynek, która z nich jest najpiękniejsza i ma najwięcej do zaoferowania. Nie liczcie proszę na moją jednoznaczną podpowiedź. Wszystko zależy jakimi oczyma się patrzy, na które rzeczy lubimy zwracać uwagę, a które mogą dla nas nie istnieć. Każdy ma inny filtr, przez który przepuszcza swoje oczekiwania i później doznania, wrażenia.
Oczywiście, potrafię doradzić, gdzie i przy której plaży będzie nam najlepiej na urlopie z dzieckiem, a gdzie dla młodych - imprezowo  do białego rana, albo  z kolei romantycznie we dwoje, podziwiając uroki krajobrazów. Ale na pytanie, która wyspa jest najlepsza, niestety nie ma odpowiedzi. Każda jest inna i jedna piękniejsza od drugiej. Taka jest po prostu Grecja, cokolwiek by o niej nie mówić, np. w kontekście polityki, czy gospodarki, to jest to piękny kawałek naszego świata, dokąd na pewno warto się wybrać.


poniżej piękna piaszczysto-żwirkowa plaża Tsambika na wschodzie wyspy.




Będą pocztówki i moje zdjęcia robione w 2007 roku podczas wyjazdu studyjnego dla pracowników biur podróży. To taka praca w terenie, oglądanie hoteli, zwiedzanie zakamarków wyspy, dla mnie po prostu idealne zajęcie. A, że było to w drugiej dekadzie października, kiedy u nas pogoda już się psuła, tym bardziej był to udany wyjazd. Kwitnące wszędzie kwiaty i prawdziwie letnia pogoda, dodatkowo spotęgowały miłe wrażenia z wyspy.

Nasze zwiedzanie zaczynamy od północy wyspy, tu oglądamy hotele i plaże. Fotografujemy, notujemy wszystkie szczegóły, tak , aby jak najlepiej doradzić klientom w biurze.
Zdjęcia nie są najlepsze. Nie miałam jeszcze wtedy dobrego aparatu, na szczęście są skanery i nawet takie papierowe fotki można fajnie dygitalizować.







tutaj powyżej widać w wodzie i na plaży dużo otoczaków. Kawałek dalej już było zdecydowanie mniej. Na dalszych zdjęciach pokażę , jakie piękne mozaiki są zrobione z tych kamieni. Rodos z tego słynie.

Miejscowość, w której najpierw mieszkaliśmy Ialissos, to typowy kurort turystyczny, jakich wiele, ale zaletą była bliska odległość (kilka kilometrów) od średniowiecznego miasta Rhodos.
Stąd  też drogą w górę, stromą serpentyną można się dostać do Filerimos z antycznym akropolem Ialissos,  klasztorem i 18-metrowym krzyżem, z którego ramienia roztacza się ładna panorama wyspy.






zjeżdżamy w dół do Ialissos i dalej wzdłuż wybrzeża kierujemy się do  miasta Rodos ( ta sama nazwa wyspy i stolicy). Droga wije się przyjemnie, mijamy dzielnicę turystyczną z mnóstwem hoteli, restauracji i sklepów.

























Plaża miejska ( niektóre jej fragmenty dzierżawione są przez hotele) otacza potężnym łukiem całe miasto i dochodzi do Portu Mandraki,


a stamtąd, przez jedną z bram oddzielającą  zabytkową starówkę od reszty miasta, nagle dochodzimy do wniosku, że wehikuł czasu naprawdę istnieje.






 Oto przed nami stoi otworem - średniowieczna piękność, którą każdy musi zobaczyć będąc na wyspie- wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO - Starówka miasta Rhodos.









Mury obronne, bramy, całe twierdze warowne, wąskie uliczki, ryneczki, to wszystko sprawia, że Stare Miasto Rodos jest atrakcją na skalę światową. To rządzący tutaj w Średniowieczu  rycerze Zakonu Joannitów pozostawili to ogromne dziedzictwo, które koniecznie trzeba zobaczyć, także w Lindos ( ale o tym później).

Z Portu Mandraki wyruszamy pewnego pięknego październikowego poranka

 na wyspę Symi




Jest to grecka, malutka, trochę dzika wysepka u wybrzeża Turcji. Kiedyś była najbogatszą wyspą Dodekanezu, a to za sprawą połowu gąbek, które wyławiane są tam do dzisiejszego dnia.
Bogactwo wyspy widać już z daleka, gołym okiem- piękne kolorowe domki zdobią zbocza wyspy, a wąskie, kręte i z tysiącem schodków uliczki - sprawiają, że czujemy się tam jak w bajce. Kiedy już nasze oczy nacieszą się pięknymi widokami, warto wybrać się do jednej z wielu tradycyjnych tutaj psarotavern ( czyli tawerny rybnej ). Specjalnością są tam owoce morza, przyrządzane na niezliczoną liczbę sposobów.
A oto kilka zdjęć z tej uroczej , jednodniowej wycieczki.




najpierw na 2 godziny zatrzymujemy się  w Panormitis, na południowym krańcu wyspy Symi, aby zwiedzić XVIII-wieczny klasztor prawosławny Michała Archanioła- cel pielgrzymek całej Grecji. 










opływamy wyspę, aby dotrzeć do jej stolicy o tej samej nazwie SIMI.

















a to właśnie te wyławiane tutaj gąbki- pokaz, historia i oczywiście zakupy


a tutaj poniżej zdjęcia z Symi moich klientów, którym poleciłam tę wycieczkę. Wrócili bardzo zadowoleni i podarowali mi te zdjęcia. Bardzo im za to dziękuję.















wracamy do portu Rodos, aby jeszcze przez kilka dni oglądać wyspę, jej uroki oraz hotele.






Będziemy się kierować z północy na południe, jadąc wzdłuż wschodniego wybrzeża wyspy poczynając od opisanej już wcześniej stolicy wyspy - Rhodos (wpisana na listę UNESCO), a na Prasonissi (mekka windsurfingu i kitesurfingu ) kończąc. Na całą trasę łącznie z górami we wnętrzu wyspy, dajemy sobie kilka dni. 
Na  wschodnim wybrzeżu znajduje się najwięcej kurortów turystycznych z ośrodkami wypoczynkowymi i hotelami, które koniecznie musimy obejrzeć, a nawet zlustrować, aby potem w biurze móc dobrze doradzać naszym klientom.

Na zdjęciu poniżej miejscowość Kalithea i my- pracownicy i właściciele biur agencyjnych z całej Polski-  na własne oczy i nogi sprawdzamy odległość z hotelu na plażę. Sprawdzamy, czy np. rodzina z małymi dziećmi, a do tego z wózkiem dziecięcym będzie się tu czuła komfortowo, pokonując trasę 200- 300 metrów na plażę, z czego w jedną stronę, na pewno pod górkę.  Musiałam w swoim specjalnym notesie zapisać, że niestety NIE. 
Ten hotel jest świetny, ale dla dorosłych lub dla rodzin ze starszymi dziećmi. Samo oglądanie hotelu często nie wystarczy, aby móc sobie wyobrazić w nim pobyt i korzystanie z najbliższych atrakcji, w tym także z plaży. Piszę o tym dlatego, aby pokazać, że takie nasze wyjazdy, tzw. study-toury naprawdę mają sens. Zdarza się, że niektórych informacji nie ma po prostu w katalogu, ani w opiniach. Co do recenzji hotelowych, to przez tyle lat pracy w turystyce, wyrobiłam sobie własną opinię o opiniach. Nie jest pewnie żadną tajemnicą, że wiele pochlebnych recenzji piszą głównie sami hotelarze. Dlatego uważam, że tylko zaufany sprzedawca, który sam dużo widział,  jest wstanie dobrze doradzić udany wypoczynek. Na pewno nie można już dzisiaj opierać się jedynie na opiniach w internecie, bo to po prostu nie działa. 


Później  w miejscowości Faliraki  oglądamy następne hotele. Nie lubię osobiście takich kurortów, chyba, że są przepięknie położone. Faliraki nie należy moim zdaniem do urokliwych miejsc na Rodos, ale na pewno jest tam "wygodna" infrastruktura, jeśli ktoś lubi określony rodzaj wakacji. Dobrze mogą się tu czuć młodzi ludzie lubiący dyskoteki i w ogóle życie nocne - Faliraki jest nazywane imprezową stolicą Dodekanezu. Fajnie też mogą spędzić tu swój urlop rodziny z dziećmi, znajduje się tu Aqua Park oraz  łagodnie opadająca do morza długa plaża.



Uwaga, uwaga, nie możecie tego przegapić, jadąc dalej na południe w stronę Lindos: 
tuż za Faliraki znajduje się cudna, jakby trochę dzika plaża Antony'ego Quinna, nazwana tak na cześć znanego aktora. Kręcono tu film "Działa z Nawarony" i za rolę Greka Zorby otrzymał on posiadłość, a plażę nazwano jego imieniem.






Z tej oto idylli  wracamy znowu do pracy: w pobliżu Zatoki Anthony'ego Quinna oraz w następnej miejscowości Kolymbia mamy zaplanowane kolejne hotele do obejrzenia i degustowanie przysmaków ich kuchni.















droga na plażę i do hoteli w Kolymbii































Mijamy  piękną plażę Tsambika, aby za kolejnym wzgórzem zobaczyć wreszcie słynne Lindos.  




Zaledwie 52 km od stolicy Rodos znajduje się to piekne i historyczne  Lindos z dominującym nad nim Akropolem. 

Trudno to cudo przeoczyć, bowiem promienie słoneczne prawie przez cały rok ( w końcu Rodos to wyspa słońca) rozświetlają białe domki przypięte malowniczo do wzgórza.




Najlepiej przyjechać tu wiosną lub jesienią, bowiem w szczycie letniego sezonu jest tu bardzo tłoczno i gorąco. My byliśmy w październiku, a i tak było ciepło, wręcz plażowo. Białe domki współczesnych Rodyjczyków przeplatają się z kamiennymi rezydencjami kapitanów. Wznosili je bogaci właściciele statków od XV do XVIII wieku. Kilka z nich można zwiedzać. Na pewno zachwycą wszystkich swoim osobliwym połączeniem stylów Italii, greckich wysp i Orientu.


Idąc w górę ciasnymi, krętymi, pełnymi uroku uliczkami, dochodzimy do górnego tarasu tuż przed Akropolem, gdzie rodzime hafciarki sprzedają swoje białe dzieła sztuki: obrusy, serwetki, pościele, fartuszki itp. Kładą je na zboczu wzgórza, aby wszystko pięknie wyeksponować, a nam się wydaje, że idziemy wśród ośnieżonych gór.


Trasę na górę można pokonać w pół godziny do godziny lub pojechać na osiołku, ale nam było żal tych zwierzaków


 i oto on- Akropol, masywna twierdza górująca nad miastem, pamiątka po Zakonie Joannitów, z widokiem zapierającym dech w piersiach na położone po obu stronach dwie zatoki z pięknymi plażami

























Osiołki wracają już po pracy do domu,

a my jedziemy do pobliskiego Lordos,
tam przy piaszczysto żwirkowej plaży  leży mój ulubiony hotel Lindos Princess ****+
Zatrzymujemy się w nim na dwa dni, bo mamy w najbliższej okolicy jeszcze wiele do zwiedzenia.






Wycieczka w góry odsłania nam inne oblicze Rodos, miejscami wydaje się całkowicie nietknięte przez współczesną cywilizację, a przynajmniej nie tak często odwiedzane  przez turystów.





Najstarszy na wyspie monastyr  Moni Thari z IX wieku





Nie przyjechaliśmy jednak na Rodos dla samych wycieczek, czy dla rozkoszowania się formułą all inclusive w luksusowych hotelach, trzeba jeszcze popracować, zanim wrócimy do swoich biur, zatem przed nami kolejne hotele. Muszę przyznać, że po sezonie jest tu tak cudownie spokojnie, a pogoda- marzenie, idealna do kąpieli i do zwiedzania.





Zanim jednak wrócimy na północ wyspy, skąd wylecimy z powrotem do domu, musimy jeszcze zobaczyć to słynne miejsce, o którym marzą Ci, którym morskie fale i wiatr nie straszne:

Prassonissi - południowy cypel Rodos, dosłownie ostatni jego koniuszek, z widocznym zwężeniem, to właśnie to miejsce - mekka surferów. To tu stykają się ze sobą dwa morza: po lewej Śródziemne, po prawej Egejskie. Przez prawie cały rok jest półwyspem, a w zimie, kiedy poziom wody sie podnosi, Prassonissi jest wyspą. Wiatry do uprawiania sportów wodnych są tu ponoć idealne. Nie znam się , ale czułam, że wieje, raz do lądu, a po przeciwnej stronie przesmyku od lądu.

Odległość z Prassonissi do miasta Rodos wynosi 92 km, a do Lindos 40 km.




Jeszcze  tylko jeden dzień i noc w mieście Rodos, pobyt w hotelu Grand, znanej greckiej sieci hotelowej Mitsis, ostatnie zakupy na historycznej starówce, bankiet pożegnalny i...





.

...ostatnie spojrzenie na morze  oraz w myślach wypowiedziane życzenie, aby tu jeszcze wrócić.




Inne greckie klimaty, znajdziesz w poniższych moich artykułach:


GRECJA LĄDOWA: Ateny, Korynt, Peloponez:
http://fotoreisemania.blogspot.de/2013/11/pocztowki-z-grecji_15.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli to Ci się podobało, to proszę udostępnij lub napisz kilka słów komentarza.
Dziękuję bardzo, Anna Duda

Archiwum bloga

Popularne posty