niedziela, 22 grudnia 2013

Christkindlesmarkt 2013 - Jarmark Bożonarodzeniowy w Norymberdze

Dwa filmy, jeden- mój  króciutki z zabytkową piętrową karuzelą, a drugi- pewnej Amerykanki z Texasu o Christkindlesmarkt - znajdziecie na końcu tego postu.


Jest Adwent 2013 roku i ten najpiękniejszy czas w roku zachwyca mnie tu znowu. To już moje drugie Święta Bożego Narodzenia w Norymberdze. Co roku organizowany jest tutaj w czasie Adwentu Jarmark Bożonarodzeniowy- Christkindlesmarkt, który wprowadza nas w nastrój ciepłych i rodzinnych Świąt.







 Na wydarzenia związane z tym jarmarkiem przyjeżdża  każdego roku około 2 miliony turystów z całego świata. Jest tu wtedy naprawdę pięknie i bogato. Wspaniała organizacja i na pewno duża korzyść dla miasta. Przy tego typu imprezach komercjalizacja świąt wydaje się być nieuchronna, choć ja myślę, że tylko od nas samych zależy, jak do tego podchodzimy, czy kolorowy zawrót głowy na jarmarkach bożonarodzeniowych jest wstanie  zniszczyć w naszych sercach prawdziwego ducha Bożego Narodzenia. Cała ta piękna oprawa wcale nie musi być przeszkodą, wręcz przeciwnie, może być wspaniałym dodatkiem, i to jakże miłym: dla ducha, oka, ucha i żołądka też.





Te właśnie świąteczne dodatki chciałabym Wam pokazać na moich zdjęciach, a prawdziwy sens Świąt Bożego Narodzenia każdy pewnie niesie sam w swoim sercu. 
Obserwuję tutaj w Norymberdze wielkie przywiązanie do tradycji. Też jestem tradycyjna, dlatego cieszy mnie oglądanie jej u innych. Chriskindlesmarkt, to nie tylko stragany ze świecidełkami, smakołykami i upominkami,









...to dużo stałych, tradycyjnych elementów, pięknie poskładanych, tak, aby sprawić, że czujemy tak zwaną Magię Świąt. Ja ją poczułam między innymi podczas dziecięcego pochodu ze Starego Rynku na Zamek. Prawie 2000 przejętych dzieciaków, z własnoręcznie zrobionymi lampionami maszerują za orszakiem, na czele którego kroczy Chriskind, czyli Dzieciątko Jezus (lub Anioł w złotej koronie-  ja ją tak nazywam). Idą do Stajenki Betlejemskiej, która jest w grocie, górującego nad miastem Zamku. Idą pod górę i śpiewając kolędy , niosą swoje światełka (uczucia) dla Jezuska. Piękna, stara tradycja. W tym roku procesja ta -czyli, jak ją tu nazywają-  Lichterzug, odbyła się 12 grudnia. Byłam tam i zrobiłam zdjęcia (bez statywu, bez lampy, więc wyszły okropnie, ale i tak wywołują cudne wspomnienia).










W Norymberdze króluje zawsze podczas Adwentu i Bożego Narodzenia Christkind- czyli Dzieciątko Jezus ( lub jak ja ją nazywam- Anioł w złotej koronie). W tym roku, spośród 40 kandydatek, wybrana została 18-letnia Terasa z Norymbergi. Pełni ona bardzo ważną rolę ambasadorki Christkindlesmarkt, czyli całej świątecznej Norymbergi. Wybory to cała skomplikowana i tradycyjna procedura. Musi być spełnionych wiele warunków, kandydatka, poza tym, że musi być ładna, z dobrą dykcją, w wieku 16-19 lat, z blond włosami (żadna peruka nie wchodzi w grę), to musi być przede wszystkim dyspozycyjna , czeka na nią 170 imprez podczas Adwentu i Świąt, a najważniejszy to otwarcie Jarmarku, czyli słynny PROLOG na balkonie kościoła Frauen, na Rynku Głównym, gdzie wygłasza wierszem słynną mowę, rejestrowaną przez wszystkie znane telewizje świata. Potem musi mieć czas dla najmłodszych, to dzieci najbardziej ją uwielbiają, a ona czyta im baśnie i bawi się z nimi.

Na zdjęciu poniżej proszę Christkind o jedno wspólne zdjęcie. Mam ich jednak więcej, jest to bardzo miła osóbka. Szkoda, że moje córki, już nastolatki nie przyszły ze mną, no cóż, chyba już z tego wyrosły, ale ja nie!!!
Dziecięcy Jarmark, czyli NÜRNBERGER KINDERWEIHNACHT stoi przede mną otworem, biegam pomiędzy straganami i piękną, starą, piętrową karuzelą w stylu retro i cieszę się jak dziecko (no ktoś musi...).
Jarmark dla dzieci jest jakby osobnym miasteczkiem, znajduje się kawałek od Rynku Głównego i jest tam naprawdę wszystko, o czym marzą dzieciaki, a codziennie na białym rumaku, na wspomnianej już karuzeli, spotkać można właśnie JĄ - CHRISTKIND














a tutaj mój krótki - 1- minutowy film z tą cudowną karuzelą: 



Wśród stałych punktów Jarmarku, jest też - Markt der Partnerstädte- czyli Jarmark miast partnerskich.
Mój kochany Kraków jest tam wśród  np. Wenecji, Pragi, Nicei, czy Kordoby. Nie ma co, wyborowe towarzystwo!






są tam obok aniołów nasze bałtyckie  bursztyny.


Kiedy już tak nasycimy nasze zmysły tymi wszystkimi pięknymi dodatkami,  kiedy już zrobimy wszystkie zakupy...



... kiedy przekąsimy tradycyjne co nieco na Starym Mieście, np  norymberskie pierniki (Lebkuchen), kiełbaski Bratwürste,


... kiedy kupimy tradycyjne upominki, jak choćby te ludziki z orzecha włoskiego i z suszonych śliwek




... kiedy przejedziemy się tradycyjnym pocztylionem



... wypijemy na Rynku Glühweina (grzane wino z goździkami)


 ... zabierzemy na spacer naszych bliskich i widać będzie po nich, że są szczęśliwi...


... przyjdzie czas na choinkę i na przygotowywanie świątecznych potraw


... wtedy trzeba się zatrzymać i złapać - każdy na swój sposób - sens tego całego zabiegania


Bo kiedy miasto się uspokaja, gwar uliczny cichnie, a turyści odjeżdżają...

 to znaczy, że już przyszedł czas, czas zadumy, wewnętrznego spokoju i nadziei...

... czas by zasiąść do WIGILII
















WESOŁYCH ŚWIĄT

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli to Ci się podobało, to proszę udostępnij lub napisz kilka słów komentarza.
Dziękuję bardzo, Anna Duda

Archiwum bloga

Popularne posty